Naturalne balsamy i peelingi do ust, które idealnie nadadzą się na zimę! Orientana

 Hej! 

Wczoraj spadł u mnie pierwszy śnieg, a u Was? Zaczyna się robić poważnie! Warunki na zewnątrz nie sprzyjają naszej urodzie. Musimy dbać o siebie jeszcze bardziej. Na zewnątrz jest zimno, szaro i buro, dlatego z pomocą przychodzą naturalne balsamy do ust od Orientana, które już swoim opakowaniem rozgrzewają! A na pytania co skrywają w sobie te piękne kolorowe opakowania i czy faktycznie są godne uwagi, odpowiem w dzisiejszym poście.


Przede wszystkim chciałam pochwalić Orientane za opakowanie produktów! Są to przepiękne, papierowe opakowania. Nie tylko przyciągają wzrok swoimi kolorowymi etykietkami: różową lub żółtą w zależności od wariantu, ale także wykonano je z papieru, dbając o środowisko. Opakowania te są jak najbardziej funkcjonalne i wygodne w użyciu. Są zaskakująco trwałe i przeżyją spokojnie nawet w wielkim bałaganie w torebce! Więc za to nasza polska marka ma ode mnie ogromny plus. Zresztą! Śledzę jej poczynania kosmetyczne od bardzo dawna i jest to jedna z moich ulubionych firm. Tworzą kosmetyki z pasją, dbając o nas i o nasz świat.

Pomadki mieszczą się wiec w klasycznych sztyftach, tylko wykonano je z innego materiału. Sprawnie działają i wygodnie się z nich korzysta. Składy produktów są oczywiście wegańskie. Pomadki zostały stworzone z oleju kokosowego, oleju ryżowego, oleju z pestek moreli i masła shea. Same więc przyjemne składniki dla naszych ust. Jak dobrze jednak możecie zauważyć, na zdjęciach widzicie nie tylko pomadki, ale także peelingi. Śmiało, więc można zaopatrzyć się w taki przyjemny komplet peelingu i pomadki do ust w ulubionym wariancie. Zresztą! Kto powiedział, że wariantów nie można mieszać :D




Do wyboru mamy albo wersję coconut sweet, której zapach jest słodziutki, kwiatowy, delikatny, bardzo przyjemny i mega kobiecy lub wersje  sugarcane energy w którym dominują owocowe, energetyzujące i orzeźwiające nuty. Ten drugi wariant przypomina mi lato, a pierwszy zdecydowanie wiosnę. I aktualnie podczas zimowych dni, to bardzo miła odskocznia i aż chce się używać tych produktów. Wybór należy do was, ja przyznam szczerze, że mam ogromny problem z wyłonieniem zwycięzcy. Oba bardzo przypadły mi do gustu. Gdybym jednak miała zdecydować się tylko na jeden wariant, to aktualnie byłby to ten owocowy, można się od niego uzależnić! Polecam Wam jednak wypróbować obie wersje jeśli będziecie mieli taką możliwość. Najpierw wybrać jedną, jeśli wam będzie odpowiadało, to później skusić się ponownie na drugą lub po prostu wybrać to, co bardziej trafia do waszego gustu :)

Zacznę może od peelingów do ust, bo jednak to one grają tu szczególną rolę. Wykonujemy peelingi całego ciała, twarzy, a nawet skóry głowy. Warto też pamiętać o ustach! One teraz zimą nie mają łatwo. Często bywają suche, spierzchnięte. W peelingach Orientany znajdziecie cukier trzcinowy, który jest delikatny dla ust, a jednak słodki i skuteczny. Peelingi zazwyczaj stosuje wieczorem przed snem, a później nakładam na usta balsam. I to w zupełności wystarczy, by zachować usta w ładnej kondycji, bez odstających i denerwujących skórek, które potem mogą przerodzić się w ranki. Peeling złuszcza martwy naskórek, który także znajduje się na ustach. Regularne stosowanie takiego produktu, sprawi, ze nasze usta będą miękkie, gładkie i po prostu ładne! Jeśli macie problem, ze stosowaniem takich produktów to skuście się na ten żółty. Jego zapach zachęci was do namiętnego i regularnego stosowania! Oba produkty, zarówno różowy jak i żółty są delikatne dla ust, nie podrażniają ich. Drobinki nie są ostre, gładko suną po ustach, delikatnie je masując. Pobudzają mikro rażenie.




Naturalne balsamy chronią nasze usta przed czynnikami atmosferycznymi. Świetnie nadadzą się, teraz kiedy chłód zaczyna  coraz bardziej doskwierać, ale również latem dadzą sobie bardzo dobrze rade. Więc śmiało możecie używać tych pomadek cały rok. A używane naprzemiennie się Wam nie znudzą. Są naprawdę wydajne i aż tak szybko z opakowań nie znikają. Na ustach trzymają się dość długo. Ich konsystencja rozpuszcza się delikatnie, kiedy nakładamy je na nasze wargi. Pomadki gładko suną po nich, zostawiając cienką warstwę ochronną. Konsystencja pomadek nie jest lepka, co bardzo mnie cieszy. Usta zyskują taki delikatny, zdrowy połysk, który naturalnie je podkreśla. Nie posiadają one smaku, jedynie ładnie pachną ;). Nie pozostawiają one także koloru na ustach, są bezbarwne. Możecie na nie śmiało nakładać jakieś kolorowe produkty, które zdecydowanie lepiej prezentują się na ustach odpowiednio wypielęgnowanych, w czym właśnie pomoże wam duet Orientany.


Produkty te nadadzą się dla każdego, nawet do bardzo wymagających ust. Posiadają świetne składniki, które "robią robotę". To pomadki i peelingi bardzo dobrej jakości, które aż z przyjemnością się używa! To po prostu czuć. Bardzo cieszy mnie, że produkty są wegańskie, a także, że zadbano o środowisko stosując właśnie takie opakowania. Podsumowując - ślicznie wyglądają, dobrze działają, a na stronie Orientany możecie załapać się na zniżkę!



Na którą wersje macie ochotę? :)


14 komentarzy:

  1. Muszę kupić sobie taki naturalny peeling do ust.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne opakowania :) Teraz balsamy i peelingi do ust to must have w pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ja jestem fanką wszelkich balsamów i pomadek do ust wiec z chęcią bym się skusiła na ten balsam Orientany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tych produktów ale fajne mają wzory opakowań:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądają przepięknie, ta szata graficzna od razu rzuca się w oczy :) Sama nie wiem, na którą z nich mam największą ochotę :D A co do śniegu - ja jeszcze go w tym roku naocznie nie widziałam, choć ponoć dzisiaj trochę w Poznaniu poprószyło. Ale zaraz zniknęło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają bardzo kusząco. Jak wykończę swoje, to chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam różne balsamy do ust a te naprawde kusza już samym wygllądem :D
    rilseeee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę je przetestować. ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam scrubów do ust, ale na pomadkę Coconut Energy chętnie się skuszę. W sumie to dla mnie jak znalazł, produkty do ust ostatnio idą mi szybko przez tą zimową pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam balsam Coconut Energy i fajnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam tych produktów, ale bardzo mnie one interesują!

    OdpowiedzUsuń

Witam!
Dziękuję za każdy komentarz!
Dodaj swojego bloga a na pewno go odwiedzę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Życiowa sałatka , Blogger